„A są jeszcze takie ulice, jak Biała, Przeskok, Jasna, Bagno czy Dowcip - ciekawam, kto i dlaczego tak je ochrzcił?”
Postaram się odpowiedzieć najlepiej jak umiem, przy okazji tworząc kolejną notkę – takie przyjemne z przyjemnym :D
***
Najprościej spod opisanej ostatnio Szczwalni trafić na Przeskok.
Ta uliczka, o szerokości 8 łokci (niecałe 5 metrów), łączyła Zgodę i Szpitalną (a nie – jak twierdzą Wikipedie i inne takie – Szpitalną z Jasną!) niedaleko od placu przed amfiteatrem, czyniąc z posesji między nimi coś na kształt trójkąta.
Jeden bok Przeskoku tworzył parkan drewnianego domu Eichlera (w XVIII wieku stał tu dworek z parkanem wdowy Dachtarskiej), drugi zaś – mur ogrodu Szpitala Dzieciątka Jezus.
Jak widać na załączonym obrazku, dawna uliczka Przeskok znajdowała się w innym miejscu niż dzisiaj (obecnie jej przedłużeniem jest Złota, która wtedy wpadała do Zgody poniżej Przeskoku) - jej położeniu odpowiada obecnie uliczka pomiędzy „Bollywood Lounge” a Hotelem „Zgoda”.
Nazwa prawdopodobnie odpowiada funkcji uliczki – można było „przeskoczyć” ze Szpitalnej na Zgodę.
***
Co do ulicy Jasnej, która obecnie faktycznie odchodzi od Przeskoku w stronę Świętokrzyskiej, to w czasach Królestwa Kongresowego najzwyczajniej nie istniała. Na terenie pomiędzy Przeskokiem a Świętokrzyską mieścił się przecież Szpital Dzieciątka Jezus!.
Nazwa Jasnej przysługiwała uliczce biegnącej od Pałacu Bielińskich stojącego przy Królewskiej do Świętokrzyskiej. Ulica znajdowała się na osi tego pałacu i wytyczona została w 1757 roku, gdy powstała jurydyka Bielno.
Po zachodniej stronie Jasnej wytyczono działki, na których pobudowano dworki (często z drewnianymi oficynami), zaś strona wschodnia tworzyła pierzeję wytyczonego na terenie fragmentu parku (tzw. Lasku Przy Promenadzie) wytyczono rynek jurydyki, który został otoczony parterowymi domami.
W osiemnastym wieku na posesjach 1362-1366 stały: dworek Regnera, oficyna Szarlomanta, kamienica Hartza, kamienica kredytowa Otta (pusta) i kamienica Raucha.
Po zlikwidowaniu odrębności jurydyk i nastaniu niepodległego Królestwa Polskiego, na terenie placu działał krótko żydowskie targowisko przeniesione z „Pociejowa”, a następnie – około 1820 roku - powstał ogród, od którego teren ten nazwano Placem Zielonym.
Dawną kamienicę Otta wykupił Onufry Wyczechowski, wynajmując w niej mieszkania (między innymi Kazimierzowi Szwantowskiemu, z Komisji Obtachunkowej Wydziału Górniczego Dyrekcji Dochodów Niestałych). Ponadto zamieszkał w kamienicy krewny właściciela, Radca Stanu i Członek Komisji Rządowej Sprawiedliwości Antoni Wyczechowski.
Cała okolica podupadła, gdy odpłynęli z niej rzemieślnicy, pozbawieni teraz przywilejów (o czym świadczy chociażby przeniesienie tam niechcianego targowiska z centrum miasta) i dopiero w latach 40-tych XIX wieku nastąpiło ożywienie związane z rozwojem Marszałkowskiej i kolei.
Dlaczego nazwano ją Jasną, pozostanie tajemnicą marszałka Bielińskiego...
***
„Pociejów” został przeniesiony do pobliskiego „Otwocka” - widocznego na planie z 1830 roku - by w latach 60-tych XIX wieku trafić na ulice Bagno.
I tak docieramy do ulicy Bagno (czyli wracamy znowu na trakt Ujazdów – Grzybów, wzdłuż ulic Wiejska, Bracka i Zgoda), która to uliczka nie „meandrowała”, jak obecnie, tylko grzecznie wychodziła ze Świętokrzyskiej i wpadała na Plac Grzybowski (dawny rynek jurydyki Grzybów), mniej więcej w miejscu Restauracji „Menora”.
Warto dodać, że to, co obecnie otacza Plac Grzybowski, to jakieś wielkie qui pro quo, jeżeli chodzi o przebieg i nazwy ulic z czasów Królestwa – wystarczy spojrzeć na ilustrację. Ot, wojny i inne zjawiska przyrodnicze.
Tutaj raczej nie ma tajemnicy co do pochodzenia nazwy – ulica biegła po osuszonych w XVIII wieku podmokłych terenach, łącząc jurydyki Bielino i Grzybów.
Przez cały okres Królestwa przy ulicy Bagno znajdowała się tylko jedna posesja, oznaczona numerem hipotecznym 1244 – początkowo zajmował ją dworek urodzonego Jasińskiego a później – kamienica Franciszka Bernarda. Ożywiło ulicę dopiero przeniesienie Pociejowa.
Można więc powiedzieć, że Broadway to to nie był...
***
Pozostaje ulica Biała, która kiedyś łączyła Elektoralną z Ogrodową.
Zaczynała się tuż przed placem przed Koszarami Mirowskimi i kościołem Karola Boromeusza – jakieś 150 metrów na wschód od obecnej Białej, wytyczonej w latach 50-tych XX wieku.
Podobną rolę łącznika między Elektoralną i Ogrodową pełniła ulica Solna, znajdująca się miej więcej w połowie Koszar Mirowskich, a której obecnie już nie ma.
Nazwa „Biała” pochodzi podobno od koloru drewna postawionych tam domów – w XVIII wieku były to oznaczone numerami 884-490: dworek Słomkowskiego, kamienica czynszowa Bartoldego (mieszkali tu i pracowali kołodziej Jan Lopan i ślusarz Jan Meran), dworek Kurtza, dworek Drozgalskich (gdzie Marianna Drozgalska prowadziła stolarnię), dworek Nyssa, dworek Benkego i Babsta, - przerobiony później przez Ignacego Góskiego na kamienicę (mieszkała w niej akuszerka Henryka Scherb) oraz dworek Fontannego – zastąpiony później przez kamienicę Mikołaja Funka.
Ulica nie cechowała się zatem zbyt dynamicznym rozwojem oraz nie odgrywała zbyt dużej roli, poza komunikacyjną.
***
Jeżeli chodzi o ulicę Dowcip, to powstała długo po okresie, jaki mnie interesuje. Dlatego z prawdziwą przykrością odsyłam do innych źródeł, bo ja pojęcia bladego nie mam (i stan ten mi odpowiada)...
***
PS: Wiecie, że ja nigdy nie byłem w Warszawie (bo przecież przesiadki na Centralnym się nie liczą)? I że się nie wybieram?
Trudno zaprzeczyć, że w omawianych czasach nie był to Broadway.
Atoli zapraszam dziś - zwłaszcza po zmierzchu! - na Plac Grzybowski.
Który po pięcioletnich zmaganiach garstki wizjonerów z opornością (ex definitione) rozmaitych nader ciasnych umysłów, jest naszą dumą i odpoczynkiem wojownika - bez względu na pochodzenie, cenzus majątkowy, wiek i płeć, afiliacje polityczne czy światopogląd.
Pozdrowienia uśmiechnięte